Archiwum kategorii ‘Uncategorized’

h1

Płyń

czerwiec 26, 2009

Idziesz ulicą do pracy – ludzie wokół, pełni swoich spraw i kłopotów, ale pewni siebie, wiedzą, czego chcą, idą do celu, a Ty… mijasz ich, kulejąc, unikasz wzroku, boisz się ich słów, wspierasz swą odwagę na lasce. Swoimi pięknymi oczami wodzisz za wyobrażeniem miłości, lecz gdy ktoś spojrzy Ci w oczy – drżysz ze strachu, że widzą ich szpetotę. Wstydzisz się swoich myśli, myślisz, że ktoś je słyszy. Marzysz o bliskości i zaufaniu – ta tęsknota wypełnia Ci życie. I gdy ktoś w końcu wyciąga ku Tobie dłonie… wolisz zbiec do swojego cichego azylu, który znasz i pielęgnujesz, niż wydrzeć życiu szczęście, które należało do Ciebie.

O, naturo… splątałaś myśli nieszczęsnemu chłopcu. Oby Cię wcale nie było.

Tak prosto i pięknie spojrzeć na wschód słońca.

Tak prosto i pięknie mieć jeszcze nadzieję.

Miej odwagę w sercu, płyń z ludźmi w potoku tłumu. Wyjdź z sercem na dłoni. Spójrz prosto w oczy. Płacz. Śmiej się. Płyń.

h1

Wymiana atomów

kwiecień 13, 2008

W śmierci widzisz ciszę neuronów, a w radości ich eksplozje. Rozmowa jest jak plemienny rytuał, pocałunek jak małpie iskanie. Twój codzienny wysiłek to trybik społeczny. I czemu przebiegła Matka Ewolucja obdarzyła Cię samoświadomością?

I nie ma nic w tym życiu, nic, co Cię zadziwi, nic, co się zaskoczy, nic, co zastanowi. Edukacja wpędziła Cię w potrzask. Po co więc w ogóle jeszcze myślisz? Wszystko, czego doświadczasz, to wymiana atomów.

h1

Ćma

sierpień 19, 2006

(Ten wpis jest wzorowany na wstępie do jednej z genialnych książek Ursuli K. Le Guin. W zasadzie jest do niego tworem analogicznym, ale posługuje się innymi symbolami. Powstał, by tą samą metodą wyrazić inną myśl.)

Ćma, pędzi przez las w poszukiwaniu światła. Zrodzona godzinę temu waha się między jednym promieniem a drugim. Trzepocze skrzydłami, migocze pośród drzew, pędzi pełna pasji i szuka. Przemierza obszary swym ogromem nieporównywalne do rozmiarów jej ciała, które powstało tylko po to, by dotrzeć do celu. Lecz gdy ludzie rozpalają swe ogniska, dając sobie ciepło i światło, wkraczają w pełne tęsknoty życie ćmy. Oszołomiona pędzi ku esencji swoich marzeń, odrzuca wszystkie inne blaski, jakże marne w porównaniu z tym, i niczego innego nie pragnie, a z każdym trzepotem lekkich jak liście skrzydeł jest bliżej końca swojej wędrówki.

Co zrobi to kruche zwierzę w zetknięciu z ciepłem płomienia?

Co pocznie chłopiec, wychowany w tęsknocie, gdy go zwiedzie miłość?

h1

Nikt nie uwierzy

sierpień 2, 2006

Kto Ci uwierzy… że nie robisz tego dla pieniędzy? Kto Ci uwierzy, że odchodzisz, by było lepiej? Kto Ci uwierzy, że chcesz ocalić świat i wcale nie chodzi Ci o sławę? Kto pomyśli, że na sercu leży Ci większe, a nie własne dobro. Kto dostrzeże, że masz serce?

Ci, których pokochałeś, głównie obierają ziemniaki i na nie przekładają wartość rzeczy. Gdy mówisz, że kochasz, rozumieją pod tym podarunki ślubne. Twoje “chcę” to ich “interesuje mnie”.

h1

Hypnos

sierpień 2, 2006

Czasami chciałbyś zasnąć na naprawdę długo. Wracasz skruszony po dniu pełnym spraw i zobowiązań. Zamykasz drzwi za sobą i Twoje serce zaczyna wołać z rozpaczy. Z oczu znika ci niebiański blask przechowany dla znajomych, szukasz uporczywie myśli, która poniesie cię na przyjazny brzeg. Kładziesz się, układasz głowę, poprawiasz poduszkę, nie mieścisz się w ciele. Przypatrujesz się modlitwom spisanym poprzedniej nocy na suficie. Spisał je twój uporczywy wzrok. Znasz na pamięć każde swoje pragnienie. I chciałbyś zasnąć na naprawdę długo.

h1

Ursula Kröber Le Guin

sierpień 2, 2006

Kiedy moja córka Karolina miała trzy lata, przyszła do mnie któregoś dnia ściskając w rączkach małą drewnianą skrzynkę i powiedziała: “Zgadnij, co tam jest?” No więc zaczęłam zgadywać: gąsienice, myszy, słonie, itd. Karolina potrząsnęła główką, aż wreszcie z niebywale tajemniczym uśmiechem uchyliła odrobinę wieko, tak żebym mogła zajrzeć do środka, i odparła: “Ciemność”.

- Ursula K. Le Guin, “Wszystkie strony świata”.

h1

Dies cum linea

sierpień 2, 2006

Wycinasz na ścianie kolejną kreskę odliczającą dni. Ciężko je zliczyć i przypominają już tapetę. Czas zrobić nową herbatę i zmierzyć się z gramatyką przeszłości. Przywołajmy Senekę, może wyłuska nam ziarnko prawdy, może chociaż wskaże, jak się nią nie przejąć. Dwie kolejne sylaby, dwa nowe drgnienia i spokojny chłód nieistnienia. Cisi słudzy języka, pochyleni nad biurkiem z lampą widoczną na ostatnim piętrze tego budynku, tam, gdzie nikt ciekawy nie mieszka, siedzą i tęsknią za nieodwołalnie straconym. Niewolnicy nie tego, co trzeba, neuronu, przed ostatnim wydechem zacytują Hektora, zamiast powiedzieć życiu “kocham”.

h1

Pudełko

lipiec 22, 2006

Gdy byłem mały, przyniosłeś mnie w pudełku i postawiłeś w kącie. Z tego, co mi przynosiłeś, czerpałem pełnymi łapkami. I było mi dobrze – być tak. Wyglądałem znad brzegów, patrząc ciekawsko z bezpiecznego miejsca. Ale rosła we mnie zuchwałość. Wyskakiwałem, wychodziłem, uciekałem, aż zapomniałem o pudełku. Teraz mam brudne futro, połamane pazurki i nikt niczego mi nie daje. Miałczę do losu. Wszędzie, gdzie jestem, chcę stamtąd uciec.